Co w książce kulinarnej ukryte

Całe życie kupowałam, czytałam i kolekcjonowałam książki o gotowaniu, smakach małych i dużych ojczyzn, ciekawostkach kulinarnych i anegdotach kulinarnych. Dzisiaj chcę do nich wrócić i odkryć to co przez lata było zakryte.

Wpisy

  • piątek, 29 lipca 2011
    • Krem cebulowy św. Anzelma

       

      Zupa cebulowa ...jak wiele jest jej wersji :) Dzisiejsza propozycja to danie goszczące na benedyktyńskich stołach. Gęsty krem cebulowy, podany z serowymi grzankami, to pyszne, sycace danie, które doskonale nadaje się na jednodaniowy posiłek. Jeżeli więc nie planujecie wystawnego obiadu lub nie macie czasu na gotowanie, to polecam krem cebulowy, który nie tylko jest smaczny ale i sycący. 

      Przepis pochodzi z książki Benedyktyńskie smaki i smaczki.

       

      krem cebulowy św.anzelma

       

      30 dag cebuli

      3 łyżki masła

      3/4 szklanki śmietany 30 %

      łyżka mąki

      żółtko

      wywar mięsno-warzywny

      8 kromek bułki

      starty parmezan

      ząbek czosnku

      sól i pieprz

      łyżeczka tymianku

      łyżeczka miodu

      Obraną i posiekaną w piórka cebulę podsmażyć na 1/3 części masła. Zalać wywarem, dodać tymianek i dusić aż do miękkości.

      Kromki bułki posmarowac masłem wymiesznym z tartym czosnkiem, posypać parmezanem. Ułożyć na blasze, wstawić do nagrzanego do 140*C piekarnika i opiec na złoty kolor.

      Uduszoną cebulę przetrzeć przez sito lub rozdrobnić blenderem i zagotować. Z łyżki masła i mąki zrobić na patelni zasmażkę i wlać do zupy. Doprawić do smaku solą, pieprzem i miodem. Tuż przed podaniem wlać do gorącej zupy żółtko rozmieszane ze smietaną - NIE GOTOWAĆ, BO SIĘ ZWARZY. Podawać z grzankami.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Krem cebulowy św. Anzelma”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wrotka_online
      Czas publikacji:
      piątek, 29 lipca 2011 08:14
  • środa, 27 lipca 2011
  • poniedziałek, 25 lipca 2011
    • Trójkolorowa zapiekanka makaronowa

       

      Zapiekanka makaronowa to danie szybkie, proste i smaczne. W zależności od tego co mamy pod reką, a dokładniej, w lodówce :), możemy skomponowć swoją własną zapiekankę na bazie makaronu. Ja dzisiaj proponuję to pyszne danie  z dodatkiem kurczaka i pieczarek.

       

      trójkolorowa zapiekanka makaronowa

       

      500 g suchego trójkolorowego makaronu penne

      2 pojedyńcze filety z kurczaka

      30-40 dag pieczarek

      20 dag startego zółtego sera

      100 ml kwaśnej smietany

      600 ml wody

      2 łyzki maki

      pół łyżeczki gałki muszkatołowej

      pół pęczka szczypiorku

      sól, pieprz, papryka w proszku

      tłuszcz do smażenia

       

      Makaron gotujemy al dente w osolonej wodzie. W międzyczasie pieczarki myjemy, obieramy i kroimy w plastry. Podsmażamy kilka minut na patelni. Doprawiamy solą i pieprzem. Kurczaka kroimy w kostkę i również podsmażamy na patelni z dodatkiem soli, pieprzu i papryki słodkiej lub ostrej (w zależności od upodobania). Makaron przekładamy do żaroodpornego naczynia, dodajemy pieczarki i kurczaka.

      Śmietanę mieszamy z wodą i maką. Zagotowujemy. Doprawiamy gałką muszkatołową i dodajemy pokrojony szczypiorek. Na koniec dosypujemy połowe startego sera. Zalewamy sosem makaron, a na wierzchu układamy resztę sera. Całość wstawiamy na 30 minut do piekarnika nastawionego na 200*C.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Trójkolorowa zapiekanka makaronowa”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wrotka_online
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 25 lipca 2011 08:09
  • piątek, 22 lipca 2011
    • Sznycle z kalafiora

       

      Od dawno już nosiłam się z zamiarem zrobienia sznycli z kalafiora. Słyszałam, że są pyszne, ale nigdy jakoś nie mogłam się zmobilizować by je przygotować. Kalafiorowe kotlety okazały się wspaniałym daniem,  doskonale smakują również na drugi dzień po podgrzaniu.

      Przepis pochodzi z książki Bożenny Mann Pasja pokoleń.

       

       

      sznycle z kalafiora

       

       

      1 kalafior

      4 jajka

      2 łyżki masła

      sól i cukier do smaku

      ok. 1/2 - 3/4  szkl. bułki tartej

      olej do smażenia

       

      Kalafior ugotować, odcedzić i przecisnąć przez praskę do ziemniaków. Do utartego masła dodać 4 żółtka, kalafior , bułkę tarta i dokładnie wymieszać. Nie należy przesadzać z bułką tartą, chociaż w trakcie mieszania będzie nam się wydawało, że wciąż jest jej za mało. Kalafior to nie mięso, masa zawsze będzie delikatna. Do masy dodać ubitą na sztywno pianę z białek. Przyprawić do smaku solą i cukrem, wyrobić. Formować małe, podłużne sznycle, obtoczyć w bułce tartej i smażyć na oleju.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Sznycle z kalafiora”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wrotka_online
      Czas publikacji:
      piątek, 22 lipca 2011 08:18
  • czwartek, 21 lipca 2011
    • Domowy budyń czekoldowy

       

      Już od dawna myślałam o tym, żeby przygotować budyń własnej roboty. Wiadomo, te z torebki robi się błyskawicznie a leniuch we mnie siedzący tylko o tym zawsze myślał. Okazało sie jednak, że przygotowanie domowego budyniu nie zajmuję więcej czasu niż tego sklepowego, a jak smakuje !!!!

      Budyń okazał sie deserem o konsystencji ptasiego mleczka i ku mojemu zaskoczeniu najlepiej smakował nie świeżo po zrobieniu, ale wtedy gdy pare godzin schłodził sie w lodówce. Niezbyt słodki, o wyczuwalnym smaku gorzkiej czekolady. Dla czekoladożerców (a ja się do nich zaliczam) budyn marzeń :)

      Przepis pochodzi z książki Macieja Kuronia Szkoła gotowania.

       

      domowy budyń czekoladowy

       

      50 g gorzkiej czekolady

      50 g cukru

      2 łyżki mąki ziemniaczanej

      500 ml mleka

      1 łyżka ciemnego kakao

      1 łyżeczka masła


      Odlewamy pół szklanki mleka, a resztę gotujemy z łyżeczką masła, cukrem i pokruszoną czekoladą. W pozostałym mleku rozpuszczamy kakao i mąkę ziemniaczaną. Gdy czekolada sie rozpuści, a mleko zagotuje, wlawamy do niego płynnym ruchem mąkę z kakao i cały czas mieszając, żeby nie było grudek doprowadzamy do wrzenia. Przelewamy do saleterek. Podajemy schłodzony.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Domowy budyń czekoldowy”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wrotka_online
      Czas publikacji:
      czwartek, 21 lipca 2011 08:09
  • wtorek, 19 lipca 2011
    • Jabłecznik z pianką

       

      Postanowiłam upiec szarlotkę...oryginalne stwierdzenie nieprawdaż? :) Na początku to pomyślałam sobie o cieście owocowym z malinami, ale nie wiedziałam dokładnie czy znajdę w dniu zakupu czas na pieczenie, a jabłka są bezpiecznym owocem, zawsze moga na mnie poczekać i tak też się stało. 

      Przepis na ten jabłecznik znalazłam na blogu moje słodkie impresje.

       

       

      jabłecznik z pianką

       

      Ciasto:

      3 szklanki mąki pszennej

      kostka masła

      1/2 szklanki cukru

      2 łyżeczki proszku do pieczenia

      6 zółtek

      Wszystkie składniki razem zagnieść a ciasto włożyc na godzinę do lodówki. Gdyby sie okazało, ze ciasto jest za suche, można dodać łyżkę śmietany.

      Formę o wymiarach 25 x 30 wyłożyć papierem do pieczenia. 3/4 ciasta wyłożyć na blachę, ponakłuwać widelcem i podpiec 10-15 minut w temperaturze 180*C.

       

      Ponadto potrzebujemy:

      1 kg jabłek

      6 białek

      1 szklanki cukru

      3 łyżki bułki tartej

      Jabłka obrać ze skórki, pokroić na plasterki. Podpieczone ciasto posypać tarta bułką (zapobiega to wsiąkaniu soku w ciasto), a następnie poukładać na cieście jabłka. Białka ubić na sztywno z cukrem, rozsmarować na jabłkach. Pozostałe ciasto odrywać  po małym kawałeczku i układać na sztywnej pianie. Piec około 40 minut w 180*C.




      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Jabłecznik z pianką”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wrotka_online
      Czas publikacji:
      wtorek, 19 lipca 2011 08:31
  • niedziela, 17 lipca 2011
    • Bogracz

       

      Bogracz to smakowita zupa gulaszowa rodem z Węgier. Ci, którzy nie lubią bardzo ostrych zup radzę, aby zrezygnowali z dodania do zupy czuszki. Sama ostra papryka w proszku i pieprz wystarczą, aby nadać potrawie wzgędną ostrość. Ważne jest, aby podana była na talerzach  gorąca. Przepis znaleziony w książce Grzegorza Ostrowskiego Wakacje w kuchni.

       

      bogracz

       

      75 dag wołowiny

      6 szklanek bulionu

      2 cebule

      3 pomidory

      2 duże czerwone papryki

      6-7 ziemniaków

      3 ząbki czosnku

      szklanka drobnego makaronu

      2 łyżki smalcu

      papryka czuszka

      łyżka mielonego kminku

      czubata łyżka słodkiej papryki w proszku

      1/2 łyżeczki ostrej papryki w proszku

      sól, świeżo zmielony czarny pieprz

       

      Wołowinę umyj, osusz i pokrój w kostkę o boku 2 cm. Cebulę obierz i posiekaj niezbyt drobno. Czosnek obierz i pokrój w cienkie plasterki. Pomidory obierz ze skórki (natnij na każdym lekko skórkę na krzyż, włóż do wrzątku na pół minuty, następnie zdejmij skórkę), pokrój na ćwiartki, usuń sok i pestki a miąż pokrój w drobną kostkę. Ziemniaki obierz, umyj i pokrój w kostkę. Papryki umyj, przekrój na połówki, usuń gniazda nasienne i pokrój w kostkę.

      W dużym rondlu rozgrzej smalec, wrzuć cebulę i cały czas mieszając, smaż 3 minuty, aż się lekko zeszkli, zestaw garnek z ognia na chwilę, dodaj mięso i czosnek, oba rodzaje papryki w proszku, sól, kminek i dokładnie wymieszaj. Smaż, aż mięso zmieni kolor na brązowy. Wlej bulion, duś na małym ogniu pod przykryciem około 60 minut. Jeśli płyn odparuje za bardzo, dolej trochę wody, ale zupa powinna być gęsta. Kiedy mięso zacznie mięknąć, dodaj papryke i pomidory. Po 5 minutach ziemniaki i czuszkę. Następnie dodaj makaron i gotuj potrawę, aż będzie miękki. Dopraw solą i pieprzem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (9) Pokaż komentarze do wpisu „Bogracz ”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wrotka_online
      Czas publikacji:
      niedziela, 17 lipca 2011 18:04
  • czwartek, 14 lipca 2011
    • Fasolka szparagowa po prowansalsku

       

      Fasolkowego szaleństwa ciąg dalszy. Dzisiejsza propozycja, to fasolka szparagowa duszona w pomidorach z dodatkiem tymianku i czosnku. Sezon fasolkowy jeszcze trwa, a ja fasolkę szparagowa uwielbiam, więc na moim stole króluje prawie codziennie. Wiem, jestem monotematyczna, ale co ja poradzę, że tak mi smakuje :)


      fasolka po prowansalsku

       

      60 dag żółtej fasoli

      35 dag dojrzałych pomidorów

      1 łyżka posiekanej natki pietruszki

      2 średnie cebule

      1 łyżeczka posiekanego świeżego tymianku lub 1/3 łyżeczki suszonego

      3 łyżki oliwy z oliwek

      1 ząbek czosnku

      1 łyżeczka cukru

      sól i pieprz do smaku

      Fasolkę umyć, poobcinać końcówki i usunąć łyka (jeżeli taka nam sie łykowata fasolka trafi). Pokroić na 4 centymetrowe kawałki. Ugotować do miękkości w osolonej i lekko posłodzonej wodzie. Odcedzić. Pomidory umyć, sparzyć i obrać ze skórki. Miąż pokroić w kostkę. Cebulę obrać i drobno posiekać. Podsmażyć na oliwie wraz z przeciśniętym przez praskę czosnkiem, na jasnozłoty kolor. Wrzucić pomidory i tymianek. Doprawić sola i pieprzem. Dusić ok. 10 minut. Dodać ugotowaną fasolkę i dusić jeszcze około 5 minut. Posypać posiekaną natka pietruszki.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Fasolka szparagowa po prowansalsku”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wrotka_online
      Czas publikacji:
      czwartek, 14 lipca 2011 12:52
  • środa, 13 lipca 2011
    • Kurczak pieczony z oregano i cytryną - Kotópoulo me rigani

       

      Dziś ponownie danie z kuchni greckiej. Zwyczajny kurczak przyprawiony ulubionym przez Greków oregano oraz cytryną i czosnkiem, jest częstym daniem goszczącym na greckim stole. Połącznie smaku tych trzech składników daje naprawdę fantastyczny efekt smakowy. Na początku myślałam o sfotografowaniu kurczaka w całości, tuż po wyjęciu z piekarnika. Niestety, zbyt słabo związałam mu nogi i sznurek rozwiązał się w trakcie pieczenia. Nie był więc nasz model zbyt fotogeniczny :). Myslę jednak, ze pokrojony w kawałki prezentuje się całkiem apetycznie. Przepis pochodzi z książki Susanny Tee - Smaki świata Grecja.

       

       

      kurczak z oregano

       

      cały kurczak o wadze ok. 1,6-1,8 kg

      1 cytryna

      4 stołowe łyżki posiekanego świeżego oregano

      1 zmiażdżony ząbek czosnku

      3 łyżki oliwy z oliwek

      sól, pieprz

      Obliczyć czas pieczenia kurczaka przeznaczając 20 minut na każde 450 g plus 20 minut.

      Zetrzeć skórkę z cytryny. Cytrynę przekroić na pół. Włożyć kurczaka do dużej brytfanny. Do wnętrza wcisnąć sok z połowy cytryny. Włożyć do środka skórkę z cytryny, 3 łyżki stołowe oregano i czosnek. Z zewnątrz natrzeć kurczaka sokiem z drugiej połówki cytryny oraz oliwą z oliwek. Posypać resztę oregano, solą i pieprzem. Wyciśnięte połówki cytryny włożyc do środka kurczaka.

      Piekarnik rozgrzać do temperatury 190*C. Piec kurczaka przez wyznaczony czas, od czasu do czasu polewając sosem z pieczenia, aż się zarumieni i będzie miękki. (Kurczak jest gotowy, jeśli po nakłuciu uda wypłynie z niego przezroczysty sok).

      Po upieczeniu odstawić kurczaka w ciepłe miejsce na 5-10 minut, a następnie pokroić.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Kurczak pieczony z oregano i cytryną - Kotópoulo me rigani”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wrotka_online
      Czas publikacji:
      środa, 13 lipca 2011 08:29
  • poniedziałek, 11 lipca 2011
    • Fasolka szparagowa po grecku

       

      Przeglądając książki kulinarne wybieram danie, które chciałabym wypróbować, biegnę do sklepu po produkty i zabieram się za gotowanie. Czasami robię to odwrotnie. Najpierw kupuję składniki (coś na co szczególnie w danym dniu mam ochotę) i dopiero później przeglądam książki i blogi w poszukiwaniu smakowitego przepisu. Dzisiaj poczułam ogromną chęć na fasolkę szparagową, ale nie chciałam jej przyrządzać według klasycznego przepisu - fasolka + masełko + bułka tarta. Na blogu Aleex znalazłam to czego szukałam - fasolkę szparagową po grecku z czosnkiem i zieloną pietruszką. Danie okazało się nie tylko oryginalne ale i wyjątkowo smaczne.

      fasolka szparagowa po grecku

      1 kilogram fasolki szparagowej

      4-5 ząbki czosnku

      3 łyżki oliwy z oliwek

      4 czubate łyżki posiekanej natki pietruszki

      sól

      Fasolkę umyć i poobcinać końcówki. Do płaskiego naczynia (w moim przypadku była to głęboka patelnia) wlać oliwę i podsmażyć na niej przeciśnięty przez praskę czosnek. Dodać fasolkę szparagową i wlać niepełną szklankę wody. Dusić pod przykryciem aż do miękkości fasolki, sprawdzając czy woda nie wyparowała i fasolka nie przywiera. Dobrze ugotowana fasolka prawie nie zawiera wody i jest oblepiona czosnkiem. Pod koniec duszenia dodajemy zieloną pietruszkę i całość solimy.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Fasolka szparagowa po grecku”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wrotka_online
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 11 lipca 2011 21:11

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny

Durszlak.pl Top blogi Odszukaj.com - przepisy kulinarne Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi free counters